IX
Dni Światła - Tom I - Dziedzictwo - Część Druga - Rozdział X
XI

     X
     
      Naturalne wzgórze pośrodku równiny,
ogołocone z drzew działaniem człowieka,
stało się celem naszej krótkiej pielgrzymki.
Po dniu, pełnym wdzięku zwyczajnej codzienności,
chciałem się pomodlić wspólnie z Karolem
na uwieńczonym Krzyżem lokalnym szczycie.
      Przepiękne były mewonejskie zdjęcia,
nadesłane przez Agatę poprzedniego wieczoru;
wróciła do nas namiastka radości,
którą dano nam doświadczyć w Parku Planetarnym.
A do tego zrozumieliśmy wymowę
odkrycia dokonanego w kanionie.
Wiadomość, odszyfrowana za pomocą wzoru,
który odnaleźliśmy jeszcze na Oceanicznej,
odwoływała się do zamierzchłych czasów:
do końcówki niegdysiejszej wojny,
w której wierzący przegrali z prześladowcami.
Ci pierwsi na Świętej Ziemi zostawili statek,
który miał uwolnić z izolacji jej mieszkańców,
a teraz gratulowali nam udanego wyjścia.
     
Wyrzeźbione ręką ludzką zawiłe wąwozy,
zryte góry, kształtne jezioro i ów wysoki las –
wszystko to przysłużyć nam miało za znaki,
iż nie zginie na zawsze pamięć ludzi wolnych…
Kolorowane artystycznie slajdy
rozbudziły wspomnienia minionych wydarzeń
i sprawiły, że marzyliśmy o przyszłości.
      Alicja studiowała książki historyczne
w nowo otwartej akanejskiej bibliotece.
Zapragnęła zrozumieć przyczynę
tego, co się działo się ostatnimi czasy,
gdyż niedawne dzieje wprawiły ją w zaskoczenie,
choć podobno była wielką znawczynią Wszechświata.
      A ona sama nieco się zmieniła:
coraz częściej rozmawiała o duchowych sprawach
oraz o losach Chrześcijan z Ziemi i spoza niej.
Coś ewidentnie w sobie ukrywała.
Począłem uczyć się od niej życia
znaczonego stale zdobywaną mądrością,
a także życzliwymi spotkaniami z bliźnimi
oraz wizytami w kryształowej świątyni.
Tam też często się z nią widywałem,
gdy odwiedzała mnie w obserwatorium
na szczycie wielkiej sakralnej budowli.
Także przyjaciele czerpali z jej obecności,
a Karol szczególnie chwalił jej rozwagę.
      Tęskniła jednak za kimś, choć w żadnej mierze
nie dokuczała jej osobista samotność.
Nawet powrót rodziców na Świętą Ziemię
nie mógł sprawić takiego rozmarzenia
w szarozielonych oczach jasnowłosej niewiasty…
     
Stanęliśmy z Karolem na śródlądowej wydmie,
kontemplując niedawne wydarzenia.
Stąd rozciągał się widok na wielką przestrzeń,
choć wspięliśmy się tylko sto metrów nad równinę.
      Uklękliśmy pod znakiem naszego Zbawienia,
by we dwóch zanieść wspólną modlitwę.
Postanowiliśmy też złożyć obietnicę,
będąc dla siebie wzajemnie świadkami…
      –Razem– Wielki Boże, Stwórco Wszechświata, Dawco Zbawienia poprzez Ofiarę Twojego Syna; Ty, który uświęcasz człowieka i jego relację z Tobą i z bliźnimi… Oto obiecuję Tobie, iż dotrwam do Ślubu w czystości, nie splugawiony pożądliwością kobiecego ciała ani grzesznymi, nieuporządkowanymi erotycznymi myślami. Obiecuję dochować Czystości aż do Małżeństwa… i troszczyć się o Czystość wybranki mojego serca. A potem praktykować Czystość właściwą już Małżeństwu.
     
–K– Boże mój, który zaprowadziłeś mnie aż tutaj, daj mi proszę czujny wzrok i słuch oraz potrzebne Dary, by dać w Kronice Świadectwo tych wszystkich wydarzeń, których byliśmy uczestnikami. Ofiaruję Tobie dzieło, które powstanie. Prowadź mnie podczas pisania i dopomóż mi je ukończyć, kiedy sam zechcesz. Spraw, proszę, by było świetliste i mądre, Autorze Historii…
     
Kochany Ojcze, jeżeli przygotowujesz dla mnie żonę, ufam, iż zostanie nią Agata. Proszę Cię, aby tak się stało, ale według Twojej Świętej Woli, a nie pożądliwości mojego serca.
     
Granatowe niebo, niemy świadek naszej prośby,
olśniło swym blaskiem zwrócone ku niemu oczy.
      — I poprowadź mnie oraz moich bliskich dalej tą Drogą, którą dałeś nam poznać i co do której wierzę, że prowadzi nas do Ciebie, do Nieba, do Zbawienia!
     


     

IX
Dni Światła - Tom I - Dziedzictwo - Część Druga - Rozdział X
XI