PIELGRZYM
Dni Światła - Tom III - Memento - Część Piąta - Rozdział I
II

     CZĘŚĆ PIĄTA
     


      I

      Planeta Nicości ugościła sondy,
nadesłane z zaludnionych otchłani wielkiego
Kosmosu. Rudy skalisty grunt bezkresnych bezdroży
wcale nie zapraszał przybywających doń.
Struchlała w bezgłosie monotonna przestrzeń,
płomień nieba czerwienił się czernią,
a nieprzejednana pustka ziała aż po horyzont.
      Lecz oto błysk metalu wprowadził zakłócenie.
Osiadły na powierzchni ostatnie lądowniki.
Wyszła z nich załoga z państw ateistycznych,
by propagować tryumf nauki Nicości.
      Posłano naprzód setki androidów –
jedynych poczciwych z całej załogi,
a ludzie donośnie poczęli wołać
we wszystkich zakresach fal radiowych,
że każda napotkana rozumna istota
powinna pamiętać, iż nie ma Boga.
      Słyszały głazy ich absurdalne twierdzenia,
że Nicość jest formą wszelkiego bytu.
Na to kamienie ukazały im stworzenia,
zamieszkujące tą wielką pustynię,
wyglądających jak maleńkie Glisty.
Te zakłóciły więc plan owej wyprawy,
skupionej na uzewnętrznianiu bezgranicznej pychy.
Musiano więc poddać badaniom te żywe fakty,
świadczące o tym, iż Sensem wszystkiego
jest życie.
      Pytali stworzonka, kimże <<one>> są,
a te odparły, że nie bardzo wiedzą,
lecz w swej prawie cudownej mobilności
zdążyły odwiedzić inne systemy planetarne.
      Dowódca ogłosił dumnie Robaczkom,
że posiada dowód na bezsens egzystencji.
      Usłyszał w zamian, że Bóg Istnieje.
MEMENTO MORI.
      Ludzie zadali śmierć małym ciałkom,
przyzwyczajeni do rzezi niewiniątek.
      Wróciły zepsute roboty z pękniętej Nicości,
pokonane przez organizm o wielkiej masie.
Zionęły z daleka coraz bliższe płomienie,
czerniąc się odcieniami czerwieni.
Żywioł objął nawet metaliczne skafandry.
Palili się ludzie, wrzeszcząc nieludzkim głosem,
wydobytym z pękających zasłon na oczy.
A te ujrzały sześciościenne kształty
gigantycznych Pierścienic…
      …odtąd Wrogów ludzkości.
     


     

PIELGRZYM
Dni Światła - Tom III - Memento - Część Piąta - Rozdział I
II