XX
Dni Światła - Tom III - Memento - Część Szósta - Rozdział XXI
XXII

      XXI
     
      Składaliśmy Bogu uwielbienie i hołd
za wszystko, co dotąd się wydarzyło.
Trwaliśmy w wielkanocnej Adoracji.
      Nie zabrakło wśród nas Salomona,
który niedawno nawrócił się na Chrześcijaństwo.
Był on świadkiem w procesie beatyfikacji
Alicji. Prócz niego, towarzyszyła mi małżonka,
a także Marta, która niedawno wyszła za mąż
za człowieka, którego poleciłem jej poznać,
mieszkającego na wsi obok miasta mej młodości.
Nie zabrakło także Leonięcia i Melodiusza.
      Najcenniejsza relikwia zdobiła Ołtarz –
Całun z holograficznym obrazem Chrystusa.
Już przed czasami konwaliowymi uznano,
że jest równie niezwykły, jak i zagadkowy.
Przeniesiono go tu niegdyś z innej metropolii.
Promowała go niegdyś pewna osoba,
która była też inspiracją dla pewnego dzieła
      Znaleziono u Doriana zapiski o mej siostrze
i jej samej notatki o własnym życiu.
Papież otworzył cały kościelny proces,
który miał się toczyć przez parę lat.
      Wojciech dostąpił niedawno wielkiej godności.
Został bowiem wyświęcony na Biskupa.
Powierzono mu zastępy kosmicznych wiernych.
      Biskup Hagernewdy.
      Biskup Lawendy.
      Biskup Nihilium.
      Otrzymał więc część zadań po samym Dorianie.
      Zorganizowano na jego prośbę cały zastęp
pomocników – Lawendejczyków kontynuujących
tradycję świeckiego Szafarza Harmoniusza.
Jego następca już służył Wojciechowi.
      –W– Spójrzcie na ten Całun. Widzimy na nim Jego trójwymiarowe odbicie. Bóg Jest. Oddawajmy Chwałę Jego Imieniu. Jego Święte Imię – JESTEM – określa podmiotowość, osobowość, duszę. My sami, istoty rozumne, mówimy „jestem”, dając tym samym dowód istnienia osobowego bytu. Nie jesteśmy wyłącznie „myślącą materią”, jak widzieliby nas ateiści. Posiadając duszę, czujemy i doświadczamy, pragniemy życia i Miłości. Jaki więc problem przyjąć do siebie fakt, iż Pan Bóg, stwórca Wszechrzeczy, Jest również osobowy? A my zostaliśmy stworzeni na Jego Obraz i Podobieństwo. Osobowy Byt Jest Źródłem naszego świadomego istnienia. Cóż bowiem nadaje osobowość Stworzeniu, jeśli nie Sam jego Twórca? A przed sobą widzicie być może jeden z dowodów na to, że objawił się nam, by nas zbawić w Swoich Ranach, jak przekazuje Jego Święty Kościół, choć nie wszyscy uznają te relikwie za dowód.
     
Wojciechu, dlaczego zostałeś zakonnikiem? Teraz możesz nam to wyjawić.
     
–W– Pragnąłem dążyć do Świętości. Wzorem tego jest Maryja, Najdoskonalsza ze zbawionych, posiadająca Łaskę w pełni. Kiedyś zakochałem się w Niej; nie żartuję. Jedynie Karolowi powiedziałem o tym. Już jako zakonnik poznałem Jej służebnicę, Alicję. Ją również miłowałem. Chciałem dla niej cierpieć, aby wyprosić dla niej wiele Łask. A ona odwzajemniła mi to, gdy poszła pozyskać dla Chrystusa nowych wiernych. Rozpoczęła to dzieło swoją męczeńską śmiercią z <<ich>> ręki, nawracając na Bereidzie niektórych z <nich>>.
     
Moja siostra!
     
–W– Oddawałem się cierpieniu, ofiarowując je za to, by raz rozpoczęte dzieło zostało dokończone. I dziś tak się stało. Pokażę wam moje Stygmaty.
     
Uniósł obie ręce ponad głowę.
Opadły zeń rękawy sakralnej tkaniny.
W dłoniach goiły się niedawne świeże rany,
które wielokrotnie wylewały żywą krew…
Popatrzyłem na Całun, na wizerunek Boga.
Inaczej przebito Ręce Postaci,
więc któryś z dwóch sposobów był tym bardziej prawdziwym.
Podobnie jak pewien starodawny Święty mnich,
tak i mój przyjaciel był przykładem
cudownego działania. Wojciech sam poprosił
o tę Łaskę. Godnego następcę otrzymał Dorian.
      Zrozumiałem, że w jego ranach krył się wielki Sens;
to one wyjednywały Pokój Kosmosowi;
bardziej niż wielkoskalowe działania militarne
czy też odkrycia historyczne i naukowe.
Któż bowiem wyprosił to, co zdarzyło się
podczas ostatniej bitwy o Kolebkę ludzkości?
Czyż działania czysto ludzkie spowodowały
pojawienie się „anielskiego pojazdu”?
      Wstawiała się za nami Najświętsza Matka,
Królowa Aniołów, Patriarchów, Proroków,
Apostołów, Dziewic, Męczenników i Wyznawców
– wywyższona bardziej od Archaniołów,
Serafinów i wszelkich chórów niebieskich –
żyjąca bez grzechu, postawiona nad nimi,
będąca Przykładem, jak Pan Bóg Jest dla nas Łaskawy,
Przewodniczka do naśladowania,
ujmująca się za nami Orędowniczka modlitw,
Rodzicielka Samego Boga, Niepokalana,
ukoronowana Królowa Nieba i Ziemi.
Ona zawsze spieszyła nam z Pomocą,
a teraz wyprosiła dla nas dni pełne światła.

      Spojrzałem na swą Drogę prowadzącą
w Niebiańską Dal.
      Gdzieś na Ziemię Świętą spadł
meteoryt.

               

XX
Dni Światła - Tom III - Memento - Część Szósta - Rozdział XXI
XXII