MEMENTO
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Siódma - Rozdział I
II

     CZĘŚĆ SIÓDMA
     

      I
     
      Rozlśniewająca tafla fiordu cieszyła oczy,
a strzeliste zbocza nie wzbudzały grozy
na przepięknym globie nie znającym
rachuby czasu, pór roku ani pór dnia,
obracającym się w trzech osiach wokół dwóch gwiazd.
Tak podobno twierdziła nauka,
lecz czymże są jej bardzo abstrakcyjne prawa?
      Nie kolej szynowa po drugiej stronie wody,
nie kąt padania promieni podwójnego słońca
zajmowały umysł osoby spacerującej po parku,
lecz rozważania o osobistych sprawach,
wiatr lekko smagający gładkie lica,
chrupot borealnego chrobotka,
zapach nielicznych kwiatów,
i mocno dojrzewająca wewnętrzna Siła,
którą doświadczał jej umysł, trwał w niej i ją przeżywał.
      (*) Ile będę jeszcze żyć w samotności,
gdy coś mnie tak mocno porywa do działania?
Te kwiaty, te drzewa, te słońca, te fiordy,
choć cieszą mnie i niczego więcej mi nie trzeba,
nie mogą być odbiorcami tego, co chcę dawać…
Głos serca pociąga mnie i wzywa ku innym,
zaś Wiara, iż dzięki temu przybliżę się do Nieba,
woła, bym wyszła z zamkniętego miejsca
i mogła uczynić coś więcej, niż sama
trwać tutaj, choćby w wielkim zachwycie i radości.(*)
      Las zgęstniał, choć w podszycie nadal miał tundrę.
Wzrok dziewczyny począł kierować się w górę.
Nie zauważyła, że tuż obok biegła droga,
po której czasami ktoś przechodził.
Nie oddaliła się jednak za bardzo od domu,
tylko zboczyła nieco w górę stoku.
      (*) Słyszę w swym wnętrzu, jak coś mnie woła,
pyta, czy właśnie teraz, tutaj nie oddam pokłonu
Bogu. To ciepłe wezwanie nurtuje
mnie w głębi myśli, nie dając spokoju.
Bardzo pragnę na nie odpowiedzieć;
upadam na kolana obok białej brzozy.
Tam w oddali ktoś idzie – ujrzy mnie klęczącą;
bezbronna jestem, na pewno pomyśli o mnie.
      Ale Bóg Istnieje, to On Jest Celem, On Poręką moją;
to, co czynię, musi być przecież dobre.
On mnie wezwał, On będzie mnie bronił.(*)
      Mężczyzna minął jasnowłosą kobietę,
utkwiwszy spojrzenie w czerwieni nad czołem
dziwiąc się, że ktoś tutaj w ogóle się modli.
      (*) Oddaję Ci moje życie, Prawdziwy Boże,
nie wstydzę się Ciebie, Ty Jesteś ponad wszystkim.
Wiem, że skoro troszczysz się o moje Zbawienie,
pomożesz mi, gdy nadejdą szykany.
Chcę, by ludzie słyszeli Prawdę o Tobie.
      Dziękuję, że mnie tak nagle odmieniłeś.(*)
      Niewielkie echo niosło modlitwę po lesie.
Jeszcze inni przechodnie zatrzymywali się,
nie pojmując, jak wiele stało się w tym momencie:
oto poruszona natchnieniem bohaterka chwili
nawiązała głębszą relację z Bogiem.
Nie mogli oderwać wzroku od niewiasty,
która na tle zmiennego połysku wody tam w dole
wyglądała na zupełnie pewną siebie.
Podziwiali oblicze charakterystyczne
w swej urodzie, wyróżniające się
na tle monotonnej wielobarwności kwiatów.
Coś zaczęło bić z jej wnętrza – i to mocniej
niż estetyka cudownego krajobrazu.
      Pogodność ozdobiła wyraz jej twarzy.
      (*) Moje życie jest Darem od Pana:
dla mnie samej i dla tych, dla których działa przeze mnie.(*)
      –*– Mieszkańcy Nigorii, Pan Bóg naprawdę Istnieje.
     
Uśmiechnęła się, ujrzawszy swoją przyjaciółkę,
z którą wspólnie od dziecka się wychowywała.
Odmienny wygląd znajomej czarnoskórej
również robił wrażenie wśród ludzi o jasnej
karnacji. Gapie rozeszli się, by przepłynąć łodzią
na odjeżdżający z drugiego brzegu pociąg.
      Teraz obie wracały do miejsca zamieszkania.
A jedna z nich modliła się na głos,
dziękując Świętej Opatrzności za to,
co dane jej było tego dnia przeżyć.
      Odtąd już zawsze biło ciepło z oblicza Ewy.

       
     

MEMENTO
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Siódma - Rozdział I
II