X
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Siódma - Rozdział XI
XII

     XI
     
      Odległe sanktuarium zapraszało Ewę,
która wyruszyła doń zupełnie samotna.
Mieściło się gdzieś nad stromym urwiskiem,
ciągnącym się kilometr za kilometrem.
Formacja, jakby ogromna góra stołowa,
podobała się przed chwilą tu przybyłej.
      Odczuwała pewien strach, nie mając towarzystwa.
Zdążyła już doświadczyć, że nie wszędzie jest bezpiecznie.
Lecz cel, jaki miała ta śmiała pielgrzymka,
pozwalał przezwyciężyć to uniedogodnienie.
Pragnęła zobaczyć kogoś wyjątkowego.
Ksiądz Gustaw nie mógł się oprzeć jej szczerej prośbie,
by wskazał jej miejsce, gdzie można spotkać Biskupa.
Swą postawą przekonała duchownego,
choć ten nadal ukrywał coś przed nią.
      Opuściła łódź o zaprogramowanych sterach,
która sama przetransportowała ją na miejsce.
Wstąpiła na szlak, prowadzący prosto pod niebo.
Pomogło jej wykonane przez Jana urządzenie;
miała pewność, że nie zbłądzi, gubiąc drogę.
      (*) Duchu Święty, prowadź mnie na spotkanie z Twym sługą.
Przede mną niełatwa dla kobiety góra.
Gdyby nie Twoje poruszenie mego serca,
nie odważyłabym się nigdy tutaj przypłynąć.
      Jak czerni się ta ściana za barwną tundrą!
Dlaczego każą iść po miejscu tak niezdobytym?
Przyspieszę kroku, by mieć to już za sobą.
To nie dla mnie – nie dla szanującej się dziewczyny.
Uczynię to jednak ze względu na wyższe Dobro.(*)
      Zaszczyciła czarne skały swoją wizytą.
Nic poza nimi nie mogło ją tu podziwiać,
jak w galowym stroju próbowała uniknąć zmęczenia,
jak stąpała na palcach, dumnie wypinając piersi,
jak, poluzowawszy koszulkę, chciała się przewietrzyć,
by nie odstraszać nikogo zapachem potu.
Jednak jej woń nadal była całkiem przyjemna…
      Nie trwało długo to forsowne podejście.
Na płaskim szczycie zalegały kamienie,
ciągnąc się bez wzniesień aż po horyzont.
Nie wiedziała, czy przerazić się, czy śmiać…
Na szczęście niedaleko stąd stała kaplica.
Dotarła tam i śmiało wstąpiła do wnętrza.
      Chłodne mury małej komnaty pełne były mroku.
Wniosła do niej jasność niewieściego piękna.
      (*) Nie ma tu nikogo, poza tym turystą.
Spowija go strój wytrawnego sportowca.
Skąd ten mężczyzna tutaj zawitał?
Tak samo jak mnie mogło coś go „porwać”.
A może po prostu zawitał tu przez przypadek.
      Okazałe Tabernakulum zdobi centrum Ołtarza.
Przyciąga w tej ciemnej czeluści wzrok.
To dobrze. Przecież Sam Bóg czeka tam właśnie na mnie,
to On mnie wezwał, bym stawiła się przed Nim.
Cóż innego mam tu robić, jeśli Go nie wielbić?
      A więc nie ma tutaj Jego Kapłana.
      Pewnie On tak chciał. Ma inny plan dla mojej osoby.
      Cieszę się, że zaszedł tu inny wierzący.
Choć są tak rozproszeni po Wszechświecie,
w miejscach świętych zdarzają się ich spotkania.
Gromadzą się, by razem się modlić. I trwać przed Panem.
      Nieznajomy przechodzi obok mnie… I klęka.
Dołącza się, by w ciszy mi towarzyszyć.
Coś mi mówi, że jest starszy ode mnie wiekiem.
Wyczuwam jakby zapach perfum dla sędziwych mężczyzn.
Godne podziwu, że przyszedł tu z daleka.
      Modlę się. On też. Oboje się modlimy.
      Niesamowity spokój wdziera się w me serce.
Czas stanął w miejscu. Wiem, że Pan Bóg nas słucha.
      Inaczej niż we wspólnocie – nic więcej się nie dzieje,
tak prosto, tak w pełni, tak naturalnie. Tak wielce.
      Pokój nadszedł, zniknęło zmartwienie,
wiem, że będzie wszystko tak, jak chce Opatrzność.
      Nagle nieznajomy wstaje i przemawia śmiało!(*)
      –Nieznajomy– Módl się nadal. Bóg zstąpi na ciebie na Świętej Ziemi.
     
–*– Kim jesteś?
     
–Nieznajomy– Proszę, módl się dalej, córko Światłości. Potrzebujesz tego.
     
–*– Biskupie…?
     
–Nieznajomy– Cierpliwości, jeszcze tylko dwa Święta.
     
–*– Dobrze. Posiada Biskup Charyzmat Prorokowania? Gdzie jest ta Święta Ziemia? Tam gdzie Jezus chodził po świecie?
     
–Biskup– Sama posiadasz pewne duchowe dary, cóż tobie po moich?
     
–*– Jak Biskup ma na imię? Charyzmat to nie to samo co moje skromne cechy.
     
–Biskup– Wiesz, że Bóg nie poskąpił tobie empatii, wrażliwego serca i wdzięku. Módl się o zapał. I o Miłość, jak zawsze. Po Sakramencie otrzymasz dużo więcej. Ja mam swoje owce, ty też do nich należysz, choć do tych nie-kosmicznych. Udaj się na Świętą Ziemię.
     
–*– Gdzie jej szukać?
     
–Biskup– Na pewno ktoś ci doradzi. Spytaj twojej nowej znajomej, kontakt z tobą wyjdzie jej na dobre. Sama się odezwie.
     
–*– Dużo Biskup wie.
     
–Do– Na imię mi Dorian. Tak się do mnie zwracaj. Tyle miałem tobie przekazać. Teraz pójdę się przebrać i odprawię nabożeństwo w Rycie Zachodnim.
     
–*– Dziękuję, Panie. Miej w opiece Biskupa Doriana.
     
–Do– Miej w opiece moje duchowe dziecię…
     

X
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Siódma - Rozdział XI
XII