II
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Ósma - Rozdział III
IV

     III
     
      (E) Muszę cię odnaleźć, o ty, któraś mi pomogła.
Ty, która wezwałaś tych, którzy mnie odmieniali.
Działasz zapewne nadal pośród Chrześcijan
na jednej z planet, która nie jest wolna
od sił sprzeciwiających się Ewangelizacji.
      Dobrze, że jestem poza systemem, który zabija,
niszczy to, co dobre i zniewala ludzi.
Cenzurowali Prawdę, promowali ułudę,
nic dla nich nie znaczyła Obietnica Nieba.
Jak pragnę, by zostało wreszcie pokonane to zło!
Teraz, zmieniwszy wygląd, nie muszę się trudzić;
niełatwo rozpoznają mnie, gdyż mam inną skórę.
Nadal jednak podobam się wszystkim mężczyznom wkoło.
Wciąż nie mogą się oprzeć mym platynowym włosom.
      Już niedługo będzie lepiej na świecie.
Wszystko ma się zmienić, odzywa się Święta Ziemia,
ale wzrasta prześladowanie braci w Wierze.
Skoro mnie, agentkę, Ewo, nawróciłaś,
to można także innych – są głodni przemian.
      Brak tylko impulsu oraz poświęcenia.
      No, muszę cię zachęcić, moja droga. Do dzieła!
      Sama zaś wykorzystam swe zdolności i wiedzę.
Rozpocznę kontrwywiad. Jeśli się mylę – wybacz.(E)

      Modlili się, aby spotkanie się udało.
Ewa chciała, by błyszczało przezeń światło.
Dzięki jej reklamie skierowano
do wszystkich Gantorian zaproszenie.
Wcześniej dała znać o sobie na pokazie,
na którym wystąpiła jako antropomodelka.
Choć nie wspomniała wtedy o spotkaniu,
zdołali ją zapamiętać i dzięki temu
zidentyfikowali wizerunek rudoblondwłosej
i ochoczo odpowiedzieli na inwitację.
      Ona sama prowadziła teraz cały zespół,
złożony z nowych osób oraz starych bywalców.
Nawet duchowieństwo siedziało naprzeciw
i miało udzielać jej podpowiedzi.
      Opowiadała o swoich doświadczeniach religijnych,
o poszukiwaniu Prawdy i jej odnalezieniu,
o wychowaniu w Religii Objawionej.
W żadnym momencie nie przerwali jej myśli,
dzięki czemu z wypowiedzi jej pałał autentyzm.
      Wielu dziwiło się, pierwszy raz zetknąwszy się
z innym i pełniejszym spojrzeniem na życie.
Lecz przecież ci stąd na co dzień widywali
wyznawców Jedynego Boga! Tak często!
Choć mało takich było, nie sposób nie zauważyć,
że ktoś potrafi żyć Miłością i Nadzieją!
Lecz dopiero tutaj przyszli poznać to,
co ich tak wewnętrznie motywowało,
wyzwalając się z dotychczasowej ignorancji.
      W rzeczywistości jednak nadal istniała zasłona
na ich zniewolonych doczesnością oczach.
Zaciemniała im obraz tego, co prawdziwe.
Propaganda niegdysiejszego „pokonania” Dobra –
gdy zatryumfowała powszechna negacja
tego, co Najważniejsze oraz życiodajne –
nadal obowiązywała w krajach ateizmu.
Ktoś czuwał nad tym, by Religia się nie odradzała.
      Nie z przekory wyszła w świat z tym swoim występem;
jej motywacja wynikła z głębokiego kochania.
      Teraz Diakoni czytali Nowy Testament,
zapoznając z nim zaskoczonych gości.
Dziewczyna sama szukała urywków,
traktujących o Wspaniałości Przyszłego Świata,
w którym Zbawieni będą cieszyli się na Zawsze.
      Pamiętali jeszcze jej prezentację Nigorii
i wyobrażali sobie, jak Tam będzie,
korzystając z przykładów ukazujących piękno.
      Gdy przekonali się, że wszystko ma Cel,
na twarzy Ewy pojawiło się cierpienie.
Spontaniczne uczucie zmiany nastroju
wywołało niezamierzoną zmianę wątku.
      Poleciła przeczytać o ukrzyżowaniu ciała.
Na tym świecie nie przyszło żyć w pokoju,
lecz w stanie walki ze złem, nigdy nie przerwanej.
Naśladować mieliśmy Naszego Pana.
      Pootwierali szeroko oczy ze zdumienia.
      –*– Bądźcie czujni, bracia i siostry, abyście nie popadli w niewolę grzechu.
     
Czekali, aż rozwinie poruszony temat.
      –*– Pełna wolność jest tylko przy współdziałaniu z Chrystusem. Tu zbyt wiele was zniewala. Wciąż tylko szukacie przyjemności; „musicie” szukać, gdyż inaczej cierpicie jej głód. Jaka to wolność? Wybierzcie lepiej Drogę poświęcenia. Nigdy nie pożałujecie. Nigdy nie zabraknie wam satysfakcji, wystarczy prawdziwie kochać. Będąc wolnym od przywiązania do dóbr przemijających, nasycicie się tymi duchowymi, a materialne i tak będą wam dodane.
     
–Oni– Mamy dóbr w nadmiarze!
     
–*– To dlaczego tu przyszliście? Nie, pragniecie czegoś trwałego! Proście, a będzie wam dane!
     
Na sali odtąd zapanował bezgłos.
      Rozkwitł dany jej od Boga Dar Mądrości.

      (*) W porządku, zaprowadzonym przez duchownych,
czytamy fragmenty Pisma Świętego
i śpiewamy umuzykalnione Psalmy.
Przejmuje nas Tekst Objawiony,
opisujący w metaforach Niebo.
Oglądamy oczami wyobraźni
obecnych tam bliskich swych i znajomych –
zbawionych, pełnych Łask od Pana Boga,
potrafiących w Radości miłować,
dotarłszy do Celu swej egzystencji.
      Aż do śmierci chcę należeć do Twego Kościoła,
by cieszyć się, że już zawsze z Tobą będziemy.
      Patrzę, jak jeden z obecnych, nawrócony,
zaczyna – jak tylko potrafi – się modlić.
Jak miło jest oglądać, jak łaknie Prawdy!
      Zebrani poruszają przeróżne kwestie.
Odpowiadając, wykorzystuję dane mi Dary,
których Duch Święty udzielił mi w Sakramencie.
  Nie ja prawie mówię, lecz jakby Bóg składa mi słowa.
      –On– Czyż życie tu nie jest bez znaczenia?
     
–*– Ja je biorę na serio. To tu przygotowujemy się do Wieczności.
     
–On– A którędy Tam dojść? Wiem już, że przez Kościół, ale… na ile…?
     
–*– Są tylko dwie drogi w życiu – ku Zbawieniu lub ku zatraceniu. Idź pierwszą, nie pożałujesz. Po prostu kochaj Boga i słuchaj Kościoła, w którym On Jest. Nie odstępuj nigdy od Drogi sprawiedliwości, by nie ulec zatraceniu.
     
–On– Takie to proste…? Pomyślałbym kiedyś, że jesteś naiwna. Ale ty mówisz Prawdę… aż tak niewiarygodną w swej prostocie.
     
–*– Pomódlmy się więc za twoje nawrócenie.
     
Wspólnie oddajemy się Panu w dziękczynieniu.
Wielka powaga i wspaniałość płyną z procesu
nawracania, dającego bliźniemu
możliwość dostąpienia Wiekuistego Zbawienia.
      Spełnia się mój życiowy plan, nareszcie!
Dzielę się Prawdą i już zawsze będę.
      Przystępuję do Pauli; wyciszyła się.
Mogłybyśmy rozmawiać, lecz woli milczeć.
Obserwuję, jak pary chrześcijańskie
miłują się wzajemnie, dając dobry przykład.
Lecz ci, którzy jeszcze poszukują
swoją przyszłą żonę albo męża
pod pozorem rozważań o Wierze, próbują
poznać kogoś, w kim mają upodobanie.
Nie powinni taić swoich intencji.
Przecież utrudnia to szczerą rozmowę.
Niech te relacje będą uczciwe.
Czyż nie można oddzielić mężczyzn od niewiast?
Niech czasami tylko spotykają się razem,
by odnaleźli się przyszli narzeczeni.
Szczęśliwam ja, że nie muszę dalej szukać.
      Paula mówi, że ich uczucia nie są bez znaczenia,
że to także zachęca ich do pobytu tutaj.
Może faktycznie: lepiej w tym gronie
niż gdzie indziej poszukiwać męża?
Przecież mój Michał również odnalazł się w ten sposób.
      Wraz z nim pozyskajmy dla Wiary jak najwięcej osób.(*)
      Przyszła na Mszę Świętą z intencją błagalną:
o pomoc w działalności misjonarskiej
i związanych z nią niebezpieczeństwach oraz trudach.
Nieco mniej niż dotąd myślała o narzeczonym.
Dzięki otrzymanym duchowym Darom
stawała się w swej pracy coraz bardziej samodzielna.
Gdy uświadomiła to sobie, niepokój
wdarł się do jej serca: zdało się jej, że może wcale
nie będzie jej dane wiązać się z Michałem,
tylko wypełniać inne, donioślejsze Powinności…
      … …
      …
      Tym razem, uniżywszy się, przyjęła
tę ewentualność bez cienia zwątpienia.
W swym sercu życzyła innym kobietom,
by często odnajdywały kogoś takiego
jak jej narzeczony, będący wcieleniem
stateczności, odpowiedzialności, odwagi,
roztropności, siły i pewności siebie:
cech tak potrzebnych w Małżeństwie.
      –*– Chrystusie Królu, pragnę Tobie służyć, cokolwiek postawiasz mi na drodze. Pójdę za Twoją Łaską a nie za własnymi upodobaniami. Zmierzam do Twojego Królestwa, mój Panie.
     
Kapłani rozdali wiernym Ciało Chrystusa Pana.
      Z szarozielonych oczu, przesiąkniętych Miłością,
pałała głęboka Wiara cudnej niewiasty.
Pan sprawił, że właściwie postrzegała
rzeczywistość, napełniona mądrością.
Na wyjście Doń i doń była przygotowana.
      –*– Kocham Cię bardzo.
     


     

II
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Ósma - Rozdział III
IV