VII
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Ósma - Rozdział VIII
IX

     VIII
     
      Michał siedział w przedziale ze swą narzeczoną
i wyglądał przez pancerne okno.
Miał półprzezroczysty i jakby żyjący
opatrunek na oczach po niedawnym zabiegu.
Statek kosmiczny zbliżał się do Lucidium,
na którym znajdował się ogrom zabytków.
To ten glob ateiści osiedlili jako pierwszy.
To stąd wyszła ich ekspansja na inne światy.
      Oboje cieszyli się z udanej operacji,
ponownie roztaczając marzenia o przyszłości.
Ten czas, który spędzali ze sobą na statku,
zapadał w pamięć bardziej niż w każdym innym wspomnieniu.
      Zmierzali na planetę w towarzystwie przyjaciół:
Elżbiety, Norberta, Pauli, Urszuli, lecz bez dzieci
i Jana – w roli obserwatora.
Obrali za cel kolebkę sił wrogich Ziemi,
by w tym szczególnym i historycznym miejscu
rozpocząć zwycięski pochód Ewangelii,
zasiewając Boże Ziarno. Michał nie mógł lądować,
gdyż musiał jeszcze oszczędzać swoje oczy,
aby w pełni sił przewodzić na planecie Thora,
wielkiego przywódcy światów ateistycznych.
      Ewa rozstawała się z ukochanym w porcie kosmicznym.
Długo trwali w uścisku. Nie chcieli siebie opuszczać.
Przemogli lęk przed momentalną samotnością.
      (*) Już poszedł… czas zabrać się do dzieła.
Pełno tu różnych posągów i symboli
a na twarzach mieszkańców pretensjonalna duma,
z którą prawie wszyscy obecni się obnoszą.
      Widzę nawet, o dziwo, kaplicę.
Jan mówi, że to pewnie jedyna.
Ukazuje, że niegdyś istniała gdzieś-tam religia.
Taka niepozorna przy tych monumentach.
      Przechodnie z ciekawości zaglądają do wnętrza,
by zobaczyć, jak parę osób odmawia modlitwę.
Potrzeba im nie tylko Słowa, ale i Świadectwa.
Spojrzenia stają się coraz bardziej przychylne.
      Ach, gdybyście wiedzieli, że Kogoś wypędziliście,
że Ten Ktoś bardzo was Miłuje i pragnie,
powrócilibyście do Niego, jak dawniej!(*)
      W kurorcie, wzniesionym naokoło portu,
nie znaleźli już wcale religijnych budowli.
Za to pełne ładu i harmonii ogrody
mieściły mnóstwo pomników wielkich ludzi.
Niewielu tu było miejscowych czy też podróżnych;
w ogóle mało tu mieszkało osób.
      –J– Faktycznie, ta kaplica to tylko taka pamiątka. Nie – jak na Nigorii, gdzie jest ich więcej. Oni celowo zostawili ten budynek, by przytłoczyć go całą resztą i pomniejszyć, jednocześnie sugerując, że Wiara była tylko jakimś tam etapem w rozwoju człowieka.
     
–U– Prawie nikogo nie ma na ulicach. Ateiści nie cenią przyrostu, gdyż nie znają wielkiej korzyści, płynącej z Miłości. A Miłość płodna daje wielkie szczęście. Dzięki niej rodzą się dzieci, a te łakną wręcz kochania, dzięki czemu rodzice rozwijają się duchowo. Im więcej ludzi, tym więcej miłujących się małżonków i rodzin.
     
–N– Pozwiedzajmy inne miasta.
     

      (E) Wróciłam do miejsc tak często odwiedzanych.
To tu adorowałam kulturę ateistyczną,
tu podziwiałam zdehumanizowaną technikę.
W tych ich przechwałkach tak wiele jest przesady.
Dlaczego niedawno jeszcze wierzyłam w te marności?
A któż tą ułudą się nie zachłyśnie,
skoro prawie wymazano nasze Dziedzictwo,
zbudowane dzięki Kościołowi,
ufundowane przez samego Boga – Chrystusa?
Jak ten elementarz zwany „Dziedzictwem Ludzkości”,
z którego wykreślono pozycję „zerową”:
Pismo Święte, Katechizm i książki historyczne?
      A tutaj jedne za drugim dzieła naokoło:
jakieś zameczki, biblioteczki, muzeunia,
wykopalisia, konstrukcyjki, parkusie,
tylko czemu to wszystko miałoby służyć,
skoro porzucono Cel życia? Chyba ułudzie.
      Że niby rozwija się człowiek? Na pewno nie tu!
Parę tysięcy lat stagnacji. I nudy.
Niech no tylko sprawy dalej się potoczą.
Pokłady talentów znów się uwolnią
i Chrześcijanie na powrót zawojują Wszechświat.
Ignorancja wykończy leniwe dusze.
      Tak to postrzegam… Lecz i to jedno pamiętam,
że pycha może zgubić nawet zwycięzców.
Dlatego chcę zadbać o odpowiedzialną władzę.
Lecz cóż ja pocznę, samotna kobieta?
Na Oceanicznej poszukam przywódcy i męża.(E)
      –E– Przyjaciele, nie wiecie nawet, jak przy tych wszystkich „zdobyczach” cywilizacji można czuć się samotną.

     
Dotarli do absolutnej kolebki „ekspansji”.
To tu swe mowy niegdyś wygłaszali
ci, którzy prowadzili walkę z Chrześcijaństwem.
Na środku gigantycznego placu znajdował się
lekko ponad dwukilometrowej wysokości
symbol nieskończoności i pomnik człowieka.
Wygięty Alef wplatał w siebie personę,
tworząc najwyższą budowlę kultu w Kosmosie.
To ten człowiek rozpoczął antykrucjatę.
Napisy zdobiły tytanowy wspornik,
a całość wykonano w krzemie i złocie.
      „On, Kornwaliusz, wyprowadził ludzkość z mrocznej przeszłości o niepewnej przyszłości i powiódł ku nieprzemijającej teraźniejszości. On odkrył najwspanialszy napęd międzygwiezdny, Fenomen. On odnalazł Tajemnicę Nieśmiertelności i dał nam ją w VR – Nowym, Lepszym Świecie. On dał nam stabilność i bezpieczeństwo rządów, gdzie nie rodzą się już gorsi ludzie, eliminowani jeszcze jako bezmyślne płody, gdzie bez przykrych konsekwencji dowolnie wyrażana jest seksualność, gdzie nauka coraz bardziej zgłębia istotę mózgu, najwspanialszego tworu materii, by przenieść go dalej i dalej. Gdzie nie ma już osób z balastem przeszłych zabobonów, a ich choroba leczona jest przez działających dyskretnie specjalistów.”
     
Symbol nieskończoności:
      „Niechaj prawdziwa idylla trwa na zawsze. Czymże jest Szczęście? Trwającą przyjemnością: zmysłów, umysłu i poczucia dumy. Przez tak wiele, tak wiele. 10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 sekund, póki starczy energii Wszechświata.”
     
O przeszłości:
      „Dawna religia dała nam złudzenie, że kiedyś będzie wieczność. W pobliżu stoi jedyny egzemplarz starego bałaganu, aby służył ku przestrodze. Tak, jej misja już się skończyła. Doprowadziła nas do zrozumienia, że nie warto czekać, skoro już teraz mamy Raj.”
     
Elektroniczny ekran przewijał Pismo Święte.
Zbiór niby chaotycznie dobranych urywków
coś inteligentnie łączyło w zamierzony przekaz.
Czasami coś wyjętego z Katechizmu
pojawiało się chłodno i beznamiętnie.
Do tego wybrano te pisma historyczne,
z których przebijała tematyka wojenna,
by ukazać przeszłość w jak najgorszym rysie.
      –U– Niepełna prawda nie jest całkowitą Prawdą i prowokuje do błędów. Dopiero dążenie do poznania pełnej Prawdy prowadzi do eliminacji nieporozumień. Gdy ktoś na podstawie tego sztucznego przekazu usiłuje zrozumieć Objawienie, wzgardzi nim.
     
–*– Co uczynimy, od czego zaczniemy? Brakuje Michała, on podjąłby jakąś decyzję. Będziemy się tak błąkać, jak ci zagubieni mieszkańcy Lucidium?
     
Jan powiedział coś na ucho Norbertowi.
Ten podszedł do napisu o Nieskończoności
i wyrył na gruncie pod spodem nowe znaki,
uproszczające liczbę ze stu zerami
i ukazując, jak w swej istocie nadal jest mała
w porównaniu do produktów choćby kolejnych działań
a tym bardziej w konfrontacji z tym, co kardynalne.
     

      –E– Skąd znacie zakazane działanie?
     
–J– Z biblioteki nigoryjskiej. Tam nie dotarła cenzura.
     
–E– Lepiej stąd pójdźmy. Do wnętrza. Podobno da się wejść.
     
(*) Jesteśmy w części dolnej. Coś nas wiezie w rurze.
Wokół porozbierani lub półnadzy ludzie,
atrakcyjni panowie i powabne panie
czynią wobec siebie pożądliwe zaloty.
Jeden chłopiec wstąpił na naszą platformę
i, zauroczony mną, przymila się do mnie.
Norbert chce go zepchnąć – jak innych nieproszonych gości.
Jan zaś ulega urokliwym kobietom.
      Odejdź ode mnie, o napastliwy nieznajomy!
Ty, który pożądasz mej zewnętrznej powłoki!
Fałszywa satysfakcja z bycia ładniejszą niż one
nie wygra z wiernością Bogu i czystością serca.
      Czuję, jak bardzo rozdarta jest wewnętrznie Elżbieta.
Ona tu była i korzystała kiedyś z tego.
A Urszula płacze – ta, która miała męża.
      Szczęśliwi są kochający, a nie przystojny z piękną.(*)
      –U– Ludzie, którzy łączą się cieleśnie bez Małżeństwa, mają poczucie fałszywej dojrzałości, lecz to tylko złudzenie.
     
–N– Powoduje je świadomość spełnienia seksualnego.
     
–*– Wobec tej rozpusty, którą widzę, brak mi słów. Urszulo, wyjdź do nich, jesteś czysta i posiadasz rodzinę. Norbert cię ochroni.
     
(E) Środkowa część. Tu para rur tworzy X.
Setki ludzi podłączono w rzędach do VR.
Ogłupiają się oglądaniem nieprawdy;
zachłannie zgłębiają jakiś program, twór człowieka.
Nad nimi ustawiono wielkie ekrany,
ukazujące, co przeżywają użytkownicy.
      Jedni angażują się w wojny i brutalny sadyzm,
drudzy podziwiają sztuczne krajobrazy,
ktoś tam udaje, że potrafi „czarować”,
ktoś uprawia gdzieś kult wirtualnego boga.
Niektórzy preferują folgowanie
rządzom w całkowicie wirtualnym doświadczeniu.
      Ale to nie koniec. Przede mną ktoś w pełnej ekstazie.
Ja sama zawsze widywałam go w tym miejscu.
Musi mu coś dawać stałe podtrzymywanie życia.
Myślę, że to możliwe. Skoro we mnie się dało
przemienić wszystkie komórki formujące ciało,
to zapewne istnieje technologia odmładzania,
choć utajniona co do swej istoty.
Zapewne opiera się na bardzo rzadkich zasobach,
inaczej wszyscy mogliby z niej korzystać.
Ten odstępca na pomniku nie mógł jej stworzyć.
Coś innego musi napędzać to imperium kłamstwa.
Inaczej już dawno runęłoby od zła.(E)
      –E– Ludzie poszukujący doznań umysłowych sądzą, że są tacy rozumni, skoro potrafią karmić się sztuczną rzeczywistością. A oni nie wyszli poza swoje twory i tak naprawdę nie są w stanie poznać niczego nowego, głupcy.
     
–J– Co za bezmyślność. To działa jak narkotyk.
     
–*– Pustka bez osób. Piekielna izolacja i egoizm. Elżbieto, jesteś z nas najinteligentniejsza i posiadasz z nas największą wiedzę – wyjdź do nich i powiedz im, jak wiele znajdą w prawdziwym życiu. Tylu potrzebujących czeka na ich pracę. Janie, pomożesz Elżbiecie technicznie.
     
Wstąpili do najwyższej części Alefa Zero.
Na zagięciu odbywało się przedstawienie.
Wybitne osobistości promowały siebie,
prześcigając się w dokonaniach swego ego.
Artyści odbierali hołdy za swą sztukę,
naukowcy za badania nad mózgiem,
rządzący za nowy, totalitarny „porządek”:
bezbożne zniewolenie na skalę Wszechświatową.
      Jedni drugich bałwochwalczo adorowali,
po czym wszyscy wspólnie aklamowali,
że wolność ateizmu jest wyzwalająca,
że razem prowadzą ludzkość na świetlaną drogę,
że wspaniały jest ich świat bez jakiegoś boga.
      Ten, który był z nich najwyższy rangą,
Patron Planety, Namiestnik Konserwator,
co prawda nie ten, którego przedstawiał posąg,
wspinał się właśnie na ustawiony wysoko tron,
by emanować swą arcyważną osobą.
      –*– Ludzie, pragnący być wielkimi, popadają w próżność i pychę, Paulo. To takie małostkowe. Ta ich świątynia to jedna wielka pustka.
     
–P– Oni myślą, że zniszczyli religię, a sami ją tworzą.
     
–*– Chodź ze mną, usiądźmy i trwajmy w skupieniu i modlitwie, okażmy naszą pokorę, ale nie po to, by dołączyć tu jako „najpokorniejsi z pokornych.”
     
–P– Ja się pomodlę, a ty im wręcz nasze skromne foldery.
     

      (Do) Niesamowite! To, co widzę, już mnie przerasta.
      Na początku są podejrzewani o złe zamiary,
niektórzy głośno wyśmiewają ich działania.
Ale jeden drugiemu chce przekazać ich Świadectwo.
Duch Święty przemawia przez tych świeckich misjonarzy,
a nawróceni chcą dalej dzielić się Ewangelią,
tak iż wychodzą ku bliźnim byli egoiści,
naśladując tych, którym uwierzyli.
      Najważniejszy w swych skutkach „połów” od tysięcy lat.
Niech tylko Michał dołączy do nas.(Do)

       
     

VII
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Ósma - Rozdział VIII
IX