XXI
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Dziewiąta - Rozdział I
II

     CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
     

      I
     
      Ten czas rodzinnego szczęścia był tak wspaniały,
że Alicja już się zastanawiała,
ile razy Życie Przyszłe jest od tego lepsze.
Pałała wielką Miłością do taty i mamy
oraz do cudownie odnalezionego brata.
Znalazło ukojenie jej doświadczone serce.
Darzono ją wzajemnością bez uprzedzeń.
Tak zżyli się z nią, że już nie zdawali sobie sprawy
z tego, że jeszcze przed paroma dniami nie znali jej.
      Wiele wpatrywała się w ich oblicza,
poznając w nich odbicie siebie samej.
Próbowała także odgadnąć ich myśli,
poznając ich dążenia oraz sposób bycia.
      Dostrzegła w Danielu duszę zdobywcy.
Opowiadali sobie nawzajem
swoje historie. Intrygowała ją
jego uczuciowość i jej silny wpływ na życie.
Chciała kiedyś poznać się z jego wybranką, Agatą,
tak dlań niedostępną z powodu jego charakteru.
      Gdy ochłonęła z tego, co bardzo radosne,
zapragnęła zwiedzić miejsce swego urodzenia.
Nie śniła wcześniej nawet w skromnych marzeniach,
że dane jej będzie mieszkać w takim świecie,
gdzie Wiara w Boga jest oczywistością.
      Już w zwyczajnej miejskiej bibliotece
znalazła pozycje, które w innym miejscu
byłyby nieobecne albo zabronione.
Tyle mogła poznawać, że nie starczyłoby jej lat
na zgłębienie wiedzy o Kolebce ludzi.
      Przez całe popołudnie siedziała wśród książek,
skupiając się przede wszystkim na Religii.
Odkryła, jak wielka jest wiedza teologiczna,
jak bardzo rozumowo uzasadnili
Świętą Wiarę. W różny sposób wykorzystywano
zdolności poznawcze oraz intelekt:
raz w służbie ateistycznej pseudonauki,
a raz naukowo opisując świat ducha.
      To tu, na Świętej Ziemi przez cały czas
nieprzerwanie trwał Kościół i wciąż głosił Ewangelię.
Tysiące lat temu miało miejsce Objawienie;
stale wzrastało zrozumienie Prawdy;
coraz więcej kwestii rozstrzygano
na soborach, które wciąż jeszcze się odbywały;
wszystko naświetlono w większym wyjaśnieniu.
Tradycja strzegła Depozytu Wiary,
sięgając aż do tego najpierwszego wieku,
gdy słyszano wprost Słowa Jezusa.
      Pomyślała, że starczy już tej filozofii
i że letni wieczór spędzi na rodzinnym spacerze.
      (*) Mój ojciec prowadzi nas po ruinach zamku.
Rodzina moja ponoć pochodzi z czasów,
zanim jego mury się zawaliły.
Dziadkowie się niegdyś zahibernowali.
Jesteśmy więc poniekąd gośćmi z przeszłości.
Ma piękna matka ma pochodzenie współczesne;
zmarli już przodkowie po jej stronie
przebywali w tym nizinnym kraju od pokoleń.
Tyle dowiedziałam się z danych od Ryszarda.
      Daniel swoim sprzętem obserwuje ruiny.
Wiele już odkrył od czasów Bierzmowania,
które – dziwnym zbiegiem – mieliśmy w tym samym kościele.
Opowiadał mi zamierzchłe historie
o kosmonautach żyjących w czasie zdobywania gwiazd.
Za tym wszystkim kryła się jakaś tajemnica.
Pamiętam, jak sama z narzeczonym grałam w grę,
której tematem była eksploracja oraz wojna.
Ci dawni ludzi zostawili nam przesłanie
dotyczące nie w pełni zrozumiałego dziedzictwa.
Choć ich czasy były podobno chwalebne
i obfitujące w wiele doniosłych dokonań
to przecież po nastałym potem konflikcie
rozpoczęło się zniewolenie Oceanicznej
oraz powszechne zepsucie, trwające do dzisiaj;
choć to pierwsze ma szansę się skończyć,
a to drugie ustępuje przed Chrześcijaństwem.
      Będę wspierać duchowo mego brata.
      Teraz oglądamy stary klasztor; on wciąż tu stoi.
Coś takiego rzadko można spotkać we Wszechświecie.
Niektórzy słuchają Rad Ewangelicznych:
trwają w Posłuszeństwie, Ubóstwie oraz Czystości.
Zakonnicy tak bardzo wybierają Pana,
że żyją dla Niego w zupełnej wyłączności.
Przyjaciel Daniela, Wojciech, tak właśnie uczynił,
zostając przy okazji Kapłanem.
Mnie też podoba się Droga zakonnic…
      Gdy zmierzcha, wstępujemy jeszcze do parku.
Niewiele ma on wspólnego z prawdziwym lasem.
Na tym globie, skąd ponoć pochodzą wszystkie rośliny,
choć utworzono wiele dziewiczych rezerwatów,
pierwotna szata z czasem przeobraziła się.
Nie smuci mnie to tak bardzo, gdyż widziałam
inne planety, na których żmudna terraformacja
uczyniła z martwej powierzchni kwitnące „raje”,
w których przyroda dobrze się przystosowała.
A cóż dopiero Nigoria, istne arcydzieło!
Daniel nie miał okazji poznać jej wyglądu.
Może jeszcze ujrzy jej przecudne piękno.
A jego przyjaciel, Karol, mądry naukowiec
przybliży mi kiedyś astronomię i biologię.
      Nastaje już noc, wracamy do domu.
Brat myśli o Agacie – jest w rozmarzonym nastroju.
Taki on niewinny… Niech tylko mocniej ufa Bogu.
Ja dzięki Łasce tak dużo mogłam uczynić;
niech Opatrzność czuwa nad nim i będzie stale przy nim.
Wiem, że otwiera się przed nim kariera.
Dokąd dojdzie? Zapewne daleko. A co ze mną?
      Niech oboje nas prowadzi; nas – bliźnięta.
Wspomogę go; razem zajdziemy daleko.
On zostanie odkrywcą i przywódcą
a ja poświęcę się służbie ludziom.

     

XXI
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Dziewiąta - Rozdział I
II