XV
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Dziewiąta - Rozdział XVI
XVII

     XVI
     
      Półwysep nad nigoryjskim fiordem
odznaczał się niepowtarzalnym urokiem.
Na tak małym skrawku mieściło się tak wiele:
wysokie wzgórza, U-kształtne doliny,
jeziora, mokradła, drobniejsze mierzeje
oraz wybór drzew i krzewów, typowo borealnych.
      Dorian z Alicją przywitali gości,
którzy przybyli tu z Akanium i Oceanicznej.
Głównie duchowni oraz naukowcy,
zainteresowani Nigorią oraz tym,
co podczas zwiedzania mieli usłyszeć
od siostry słynnego wynalazcy i odkrywcy.
      Na razie tylko podziwiali krajobrazy,
aklimatyzując się do nowych warunków.
Alicja miała sekretne połączenie
z Elżbietą, badającą z Karolem i Danielem
lodowo-metanową planetę Endurium.
Gdyby ktoś z nich chciał uzyskać pokaz eksploracji,
gotowa była przedstawić im, co tam się dzieje.
      Przybyli traktowali pobyt tu, jak wycieczkę,
nie wiedząc, że niewiasta miała wobec nich plany.
      W końcu, na prośbę duchownych, zaczęła opowiadać
o swoich ewangelizacyjnych wojażach.
      Słuchali jej z zapartym tchem, podziwiając to,
że starczyło jej odwagi, pomimo iż zło
próbowało zapobiec głoszeniu Prawdy.
Ona skupiała uwagę na wyjściu z nauczaniem
ku wszystkim rozproszonym po zamieszkałym Wszechświecie
– choćby najbardziej prześladowanym lub zatwardziałym.
      Podczas tej relacji czuło się wyraźnie,
że dotychczas izolowani mieszkańcy Ziemi
wstydzą się, że zaniedbali nauczanie,
poddając się apatii izolacji.
      Powiedziała im, by wzmogli misjonarskie działanie.
Aby każdy człowiek miał szansę poznać Wiarę.

      (E) Jak miło było wczoraj pracować z Karolem,
gdy badaliśmy nowoodkryty układ gwiezdny!
On taki poważny, nie patrzył na mnie ani trochę.
Mój wybraniec, Daniel, również nie wiedział, gdzie podziać wzrok.
A zatem obaj mnie unikają,
choć każdy z innych względów. Lecz podobam się im…
      Zabrali mnie ze sobą w sam środek wydarzeń,
które potajemnie relacjonuję Ewie.
      Muszę przyznać, że Karol robi na mnie wrażenie:
on, tak jak ja, interesuje się światem.
Dobrze się czuję w towarzystwie ich obu,
choć tylko jednego z nich mam na oku.
      Teraz jestem sama na orbicie,
a oni badają Endurium z Henrykiem.
Tym samym, który niegdyś transportował mnie,
gdy z Janem przemierzałam ziemskie rubieże.
On, agnostyk, nie uznaje Objawienia.
Nie chciałabym mieć z takim do czynienia,
jeśli chodzi o sprawy matrymonialne…
      Jest z nimi jeszcze Wojciech, ten zakonnik.
      Czterech kosmonautów wyszło na lodową powierzchnię…
Nie wrócą, póki nie odnajdą obcej istoty.(E)

      Naukowcy, mający duży związek z Liganami,
obserwowali majestatyczne wzniesienia,
gdy przemieszczali się do innego miejsca.
To tutaj najbardziej różniła się biosfera
od tej, którą powszechnie znano z terraformacji.
Pół-obce gatunki zwierząt oraz roślin
budziły pytanie o swoje pochodzenie.
      Dopiero teraz interesowano się tym światem,
który od zawsze zapraszał gości,
a nikt nie badał tego, co takie odmienne –
co wskazywało na swą pozaziemską genezę.
Wszyscy cierpieli na ignorancję,
przez co zaniedbano eksplorację i naukę.
      Wielkie połacie różowej tym razem narośli
wplatały się w znane gatunki w procesie symbiozy.
Choć już bardzo się do nich upodobniły,
zachowały – jak się okazało – minimum
cech, by po wnikliwych badaniach dało się
zlokalizować ich obecność wewnątrz komórek.
      Tymczasem Alicja z Dorianem głosili
Chwałę Stwórcy, ukazaną w tak wszechobecnym życiu.
Choć z początku paru naukowców
sprzeciwiało się nawracaniu na siłę
nawet poprzez ukazywanie złożoności stworzeń,
z której to można było wnioskować coś o Bogu,
nie protestowali w obliczu wielkich odkryć,
jakie dokonywały się w tej chwili.
      Sami duchowni zainteresowali się
nauką oraz poznawaniem rzeczy nowych.
Stagnacja, w której tkwiono na Oceanicznej,
musiała się przecież kiedyś zakończyć,
a świeckie czynienie ziemi poddanej
ponownie zwrócić uwagę duchownych.
      Gdy badacze zwrócili się do niej z podziękowaniem,
Alicja wymieniła cicho parę słów z Dorianem.
      Po czym pokazała im transmisję od Elżbiety,
aby ujrzeli jeszcze ciekawsze rzeczy.

      (E) Ewa prosi, więc kieruję kamerę na mych bohaterów.
Poprosiłam Karola, by prędko coś odkrył.
W ten dziwny sposób sprawdzę, czy faktycznie jego oczy
ignorowały mnie, czy mi się zdaje.
      Ale nie, on wyrywa się i pierwszy kroczy…
Chce mi zaimponować; prędko wypełnia mą prośbę.
Ewo, czy o to chodziło, bym to ujrzała?
Chciałaś, żebym się jemu spodobała?
Choć czy to źle…? Może to on ma zagościć w mym sercu?
Poddajesz nas próbie; przejrzałam twe zamiary.
Wszak byłam szpiegiem; znam się na tym dobrze.
      Karol z Danielem komunikują się
przez radio; przezornie wyciszyli fonię,
abym ich czasem nie podsłuchiwała.
      Muszą… muszą rozmawiać teraz o mnie!
Zazdrość? Tak… Biało-czarnowłosy mógł nie wytrzymać…
Mój Danielu, a jednak zajmuję twe myśli,
wiem, że gdyby nie ta twoja jedyna,
twe serce, stęsknione piękna, biłoby mi…(E)

      (*) Dorian wziął mnie na stronę, chce mi coś przekazać…
Lecz nie, on tylko zwyczajnie chce ze mną porozmawiać.
      Nasi goście podziwiają trzecie już miejsce –
endemiczny las pośrodku wielkiej równiny,
prawie w całości porośniętej tundrą.
Pragnęliśmy, by to stąd czerpali natchnienie
i dyskutowali ze sobą o ważnych sprawach.
Właśnie spajają się nauka oraz Wiara,
obie nakierowane na poznanie
rzeczywistości: duchowej i materialnej.
      Mój brat nieświadomie tak dużo im pokazał:
planetę o gęstej atmosferze, całą żółtą,
z morzami metanu i organicznymi mgłami;
dalej – robota, którego nikt z nas nie sporządził,
coś odlatującego z pobliskiego jeziora,
a nawet płynący odwrotnie wodospad.
Ciekawe co jeszcze ma się wydarzyć?
      Biskup spogląda mi prosto w oczy.(*)
      –Do– Cieszysz się z tego wszystkiego, co masz?
     
–*– Czy się cieszę? Mnie raduje wiele przeróżnych rzeczy.
     
–Do– To dobrze. Jeżeli dużo, to łatwiej zachowasz radość, a jeśli mało, to będziesz smutna. A czy jest coś na tym świecie, czego bardzo pragniesz?
     
–*– Ja… może chciałabym mieć męża. A poza tym czyż Pan Bóg nie daje mi wiele innych Łask?
     
–Do– Kochana ma córko, mile zaskakujesz mnie twoją postawą. Dobrze jest przyjmować od Pana Boga w dziękczynieniu wszystko, czym w danej chwili nas obdarowuje, a nie wypatrywać tylko tych dóbr, których wydaje nam się, że potrzebujemy.
     
–*– Dlaczego teraz o tym rozmawiamy? Czy ma to związek z tym, co tu czynimy? Nie gniewaj się, że o to pytam.
     
–Do– Ty może tego nie rozumiesz, nawet dla mnie to trudne, ale logika Bożego Działania jest inna niż ludzkiego. Ostatecznie liczy się to, co nas przybliża do Zbawienia, a sprawy materialne same w sobie są niewiele warte, chyba że służą jako środek do osiągnięcia tego Celu.
     
–*– Dorianie, ja korzystam z tego, co jest mi dane. Nie zabiegam o sprawy tego świata w znaczeniu materialnym. Słucham głosu Powołania, przywiązując się raczej do Boga niż do rzeczy. Staram się kształtować życie według Łaski, nawet jeżeli szczęście doczesne nie pójdzie z nią w parze.
     
–Do– Twojemu bratu poszło.
     
–*– Opatrzność prowadzi go taką Drogą a nie inną.
     
–Do– A czy ty pragniesz Drogi Doskonałej?
     
(*) Nie odpowiadam. Wracamy do pracy.
Te wspaniałe drzewa umilają nam ją.
Same jedne, pośród nieskończonej trawy.
Korzystają z niewielkiego skrawka bardzo żyznej
gleby, rosnąc przy strumieniu, który nigdy nie wysechł.
Stwórca, mimo „szaleństw” słońc, wciąż zasilał go
w wodę, zsyłając na to miejsce regularny deszcz.
      Nikt nie wie jak; i może nawet tego nie odkryje.
To najtrudniejsza na tej planecie zagadka
w tym wyjątkowym miejscu, wybranym przez Doriana.
      Nasi goście zaczynają mówić o Cudach.
Czuję, że ich marzeniem jest jakaś „dal”…
Duchowni zapragnęli nieść Dobrą Nowinę
po same krańce materialnego świata
a naukowcy zwrócić się ku Sprawom Ducha.
      Teraz jest najstosowniejsza chwila,
abym sama do nich przemówiła:(*)
      –*– Moi mili… Odkrywajcie Dzieła Pana Boga we Wszechświecie. A jeśli napotkacie tam istoty podobne do nas… lub nawet niepodobne… choć pewnie jakoś spokrewnione… nie zapominajcie o Sprawach Duchowych. Te istoty również będą potrzebować Miłości.
     

      (E) O, Ewa po raz kolejny odbiera transmisję.
      Zmiłuj się Panie, oni walczą o życie!
Ich skafandry topią się od toksycznej pary.
Już są blisko lądownika, ale… Co to?!
Atakuje ich jakiś kudłaty zwierz,
władający okoliczną cieczą metanową…
      Nie!!! Mój Daniel… Mój umiłowany!
To coś rozbiło mu hełm; oddycha przez rurkę.
A Henryk został mocno poturbowany.
      Daniel zostaje z rannym… Próbuje go nawracać!
Ledwo słyszę z trzeszczącego radia.
      Wysyłam wam lądownik; jak pragnę, abyś przeżył!
Prędko, prędko, leć, ratuj brata Ewy!
      –E– Wojciechu, powiedz Danielowi, że bardzo go kocham! Niech wie o tym!
     
Przejął się. Mój najdroższy na pewno to usłyszał.
      Pomoc, wysłana przeze mnie, właśnie ląduje.
      Uratowali się! A Daniel nawrócił Henryka.
Ten mówi, żeby okryła to tajemnica.
      Ewo, rozłączam się; zachowajcie to w sekrecie:
ty oraz każdy, kto tam z tobą jest.(E)

      (*) Mój bracie, gdzieś ty przebywał! Tyle się wydarzyło!
Twoją ekspedycję zaatakowała istota.
Twój przyjaciel, akanejski zarządca,
został przez nią ciężko poturbowany.
      Po tej wyprawie czujesz się pewnie jak zdobywca;
nie przejmujesz się trudami, z którymi się zetknąłeś.
Dla ciebie – dokonano cudownego odkrycia…
      Dla mnie też, gdyż ujrzałam w tym Działanie Boże,
skoro to zdarzenie kogoś nawróciło.(*)
      Widzowie przysięgli tego nie rozgłaszać.
Była to dla nich rzecz tak niespodziewana:
ujrzeć na własne oczy obcy organizm
i nawrócenie, dokonane pod odległym słońcem.
      mieszkańcy Świętej Ziemi i Akanejczycy
wzruszyli się do głębi tym wszystkim,
w gaju endemicznych drzew łącząc w symbiozę
wartości doczesne oraz duchowe.
Wyprawa udała się. Wydała obfite plony.
      Alicja przystąpiła ku Dorianowi,
wiedząc, że nastał na coś odpowiedni moment…
Troska o sprawy przyziemne nie przysłoniła
jej duchowej wymowy podjętych trudów.
      Doczesność sama troszczy się o siebie…
To, co prowadzi do Nieba, jest najważniejsze.
      Chciała, by za refleksją podążyła praktyka.
Uklękła przed Biskupem, chcąc przystąpić do Ślubu…
      –*– Dorianie, biorę ciebie na świadka. Odtąd nie będę przywiązywała zbytniej wagi do spraw materialnych. Będę w pełni pracowała dla Kościoła; to on da mi utrzymanie. Nie chcę niczego mieć na własność, nawet gdybym wyszła za mąż. Ślubuję wobec Boga Ubóstwo.
     


     

XV
Dni Światła - Tom IV - Córka Światła - Część Dziewiąta - Rozdział XVI
XVII