Gamma V - EPILOG
Ingerencja - Część 2. - Gamma II - PROLOG
I

      GAMMA II
     
      PROLOG
     

      Gdzieś w Kosmosie.
      — To się stało, nieprawdaż? Na to właśnie czekaliśmy.
      — Oczywiście. Ale co teraz? To było zbyt silne.
      — Boisz się?
      — Tak. A wy się nie boicie?
      — Jeśli Przewodniczący się nie boi, to my też nie. Takie jest nasze przeznaczenie. Chyba nie zamierzasz postępować wbrew niemu?
      — Nic nie wiecie! Trzeba To powstrzymać.
      — Umilknij! Rozkazuję ci w imieniu przodków naszego klanu.
     
Nic, tylko klan, przepowiednie, przysięgi i ślepa ufność losowi. Nawet ty, Przewodniczący, nic nie wiesz!
     
Dość. W imieniu przodków klanu rozkazuję ci wynieść się stąd natychmiast!
      — Musicie go słuchać? Ja To czułem osobiście!
     
Odejdź albo pożałujesz!
     
Odchodzę! I tak wiem więcej od was… Jest jeszcze jedno…

     
*
      Kilkanaście umysłów sięgnęło daleko w przestrzeń, do miejsca samotnego, lecz nie bezludnego. Dwa istnienia pozbawione nadziei na przyszłość zostały zaatakowane przez trzecią istotę, a może nie-istotę, która uaktywniła się, pobudzona przez to wydarzenie. Ale to Coś nie było tym, czego oni się spodziewali. Było to Coś więcej niż tylko coś. Nastąpiło sprzężenie zwrotne. Zwielokrotnione oddziaływanie trafiło w garstkę ludzi, którzy pierwotnie je wywołali. Ale nie wszyscy zginęli…

     
*
      Statek kosmiczny podążał w kierunku samotnej planetoidy. Mieścił w sobie interesujący ładunek. Był on przedmiotem pożądania pewnego Istnienia. I stał się on tego Czegoś celem. Ale nie udało się Mu nakłonić załogi statku do zmiany kursu. A przecież ów ładunek miał pomóc. Otrzymał rozkaz. Czy nie chciał go wypełnić? Nie… Chciał, ale nie potrafił. Nie mógł opanować przecież tego, co nie było świadomością…
     


       
     

Gamma V - EPILOG
Ingerencja - Część 2. - Gamma II - PROLOG
I